Renesans artylerii okrętowej.

Posted: 25/11/2012 in Przyszłość

(USS Washington – reprezentant najlepszych czasów dla artylerii okrętowej, źródło: http://www.militaryfactory.com)

Pojawienie się na początku Zimnej Wojny nowego rodzaju broni, jakim były pociski rakietowe spowodowało rewolucję w uzbrojeniu okrętów. Prawie całkowicie wyparły one z pokładów artylerię lufową lub nawet w niektórych przypadkach zupełnie (na krótko na krążownikach rakietowych typu Albany). Od tego czasu stanowią one główny środek do niszczenia jednostek nawodnych przeciwnika, ale zanosi na to, że nastąpi powrót do artylerii okrętowej. Coraz większe możliwości przeciwdziałania powodują, że najlepszy czas dla niego właśnie się kończy i potrzebna będzie lepsza, ale nie mniej przystępna broń. A ponieważ jak najbardziej spełnia ona te dwa najważniejsze warunki, to w niedalekiej przyszłości jej znaczenie może zwiększyć się kosztem całego uzbrojenia rakietowego (chociaż nie w tak dużym stopniu, jak przy poprzednim przeorientowaniu). Wskazuje na to nieustanny rozwój i wynikające z niego powstawanie coraz lepszych elementów obrony przeciwlotniczej okrętów, które sprawiają, że nawet najnowsze warianty pierwszej generacji pocisków przeciwokrętowych (m.in. Harpoon, Exocet, RBS-15, Otomat) mają zbyt małe szanse przedarcia się przez nią. Spowodowało to rozpoczęcie prac nad nowymi pociskami, które większą skuteczność mają osiągnąć dzięki dużej prędkości (m.in. Brahmos, Yakhont) lub maksymalnie utrudnionej wykrywalności (m.in. LRASM-A, NSM). Są/będą one jednak znacznie droższe niż te, które trzeba będzie zastąpić i nawet najbogatsze państwa nie będą mogły zakupić potrzebnej do tego ich ilości. Mniej zasobnych w ogóle nie będzie na nie stać, jeżeli będą chciały utrzymać zbliżony do obecnego morski potencjał bojowy.

Powstałą w ten sposób lukę z powodzeniem może wypełnić artyleria lufowa. Prace nad ponownym zwiększeniem jej znaczenia trwają przynajmniej od lat 70. ubiegłego wieku (działo Mark 71 kal. 203 mm i Semi-Active Laser Guided Projectile do niego), ale dopiero niedawno postęp technologiczny umożliwił jej osiągnięcie poziomu, który pozwala na bycie bardzo atrakcyjną alternatywą dla pocisków przeciwokrętowych. W porównaniu do tych z nich, które stały się przestarzałe nowoczesna amunicja do niej posiada wszystko, co jest do tego potrzebne ich następcy (precyzję, porównywalny zasięg), będąc jednocześnie korzystniejszym rozwiązaniem pod względem finansowym (i nie tylko) od ich nowej generacji. Działo większego kalibru jest pożądane, ponieważ umożliwia stosowanie amunicji oferującej jeszcze większy zasięg i przenoszony ładunek, co zmniejsza jej ilość potrzebną do zniszczenia celu, zwiększając w ten sposób możliwości uderzeniowe okrętu. Początkiem powrotu do łask artylerii okrętowej jest system artyleryjski AGS, który ma stanowić uzbrojenie budowanych obecnie niszczycieli typu Zumwalt. Nie wiadomo jak ten proces będzie przebiegał i czy osiągnie tak dużą skalę, jaka jest możliwa, jednak nie należy oczekiwać, że to przezbrojenie odbędzie się w krótkim czasie.

/A/ – Zalety w porównaniu z pociskami rakietowymi i rodzaje amunicji:

1. ZASIĘG.

> Amunicja do DEM.

(odłamkowy pocisk o przeznaczeniu przeciwrakietowym do DEM Blitzer)

Ze wszystkich dostępnych sposobów na zwiększenie możliwości artylerii okrętowej, najlepszym oczywiście jest zastosowanie Działa ElektroMagnetycznego. Jest tak przede wszystkim dlatego, że może ono wystrzeliwać pociski na większą odległość niż w przypadku pozostałych, w zależności od posiadanej mocy maksymalnie ma ona wynieść 160 do nawet 555 km. Drugą jego największą zaletą jest wynosząca kilka Machów prędkość pocisków, dzięki której do niszczenia celów nie potrzebują posiadać ładunku wybuchowego. To sprawia, że są one całkowicie bezpieczne dla okrętu, który będzie uzbrojony w takie działo. Ze względu na ograniczenia jej zastosowania (m.in. duże zapotrzebowanie na energię elektryczną) jeszcze dużo czasu minie, zanim broń ta (w najmniej energochłonnej wersji) będzie mogła pojawić się na okrętach mniejszych niż obecnie mogą zostać w nią uzbrojone, dzięki czemu stanie się ona szerzej dostępna.

> Amunicja wyposażona w silnik strumieniowy (Ramjet Projectile – RP, a także scramjet – jego odmiana pozwalająca na osiągnięcie prędkości powyżej 5 Ma).

(Very Long Range Munition — Air Breather, źródło: ATK)

Zbliżone do DEM o mniejszej mocy osiągi jest w stanie zapewnić mogąca zostać zastosowana na różnej wielkości współczesnych okrętach amunicja ramjet [1], wymagająca jednak dopracowania. Ich osiągnięcie umożliwia zastosowanie w niej silnika strumieniowego, który oferuje większe możliwości niż rakietowy. Dzięki niemu takie pociski osiągają większą prędkość, dzięki której skraca się czas ich dolotu, który ma ogromne znaczenie w obronie przed nimi, a także zwiększa ich energię kinetyczną, co przekłada się na siłę rażenia. Chociaż na obecnym etapie ich rozwoju oferują one mniejszy zasięg niż pociski posiadające napęd rakietowy (co najmniej 74 km – ProRam, stan na 2004 rok), to możliwości pod tym względem mają większe (zasięg możliwy do osiągnięcia przez pociski kal. 406 mm oszacowano na 740 km).  Przykładami takiej amunicji (ramjet) są: VLRM-AB (kal. 155 lub 127 mm), ProRam (155 mm, bez naprowadzania).

Na początku lat 60. ubiegłego wieku w ramach programu HARP, kierowanego przez światowej sławy eksperta od systemów artyleryjskich dalekiego zasięgu Geralda Bull’a, przetestowano z powodzeniem pociski scramjet kal. 406 mm (kolejny po nuklearnej rodzaj specjalnej amunicji przewidzianej dla pancerników typu Iowa).

> Amunicja wspomagana silnikiem rakietowym (Rocket Assisted Projectole – RAP).

(Long Range Land Attack Projectile, źródło: DD (X) National Team)

Interesujące jest to, że oferowane 2 typy takiej amunicji różnią się od siebie sposobem uzyskania dużego zasięgu.  LRLAP [2] to po prostu duże pocisk rakietowe wystrzeliwane z działa, a jego zasięg maksymalny wynosi – 98 km (127/62) lub 137 km (155/62 – AGS). Vulcano [3] to pociski podkalibrowe, które dolatują na odległość ok. 120 km (127/64) lub ? km (100 km 155/52?, bez wspomagania silnikiem rakietowym), dzięki mniejszemu oporowi i większej prędkości początkowej. Kolejnym typem mogłyby być pierwsze całkowicie kompozytowe pociski dla artylerii lądowej IMPAQT (Mk2) [4], które dzięki zastosowaniu pomocniczego silnika rakietowego miałyby osiągnąć zasięg ok. 100-150 km (155/52?). Jego obecny status jest jednak nieznany, ponieważ brak o nim informacji po 2007 roku.

Jak widać te 2 dostępne dla wszystkich flot rodzaje amunicji mogące zwiększyć możliwości dział posiadają większy lub porównywalny zasięg z najbardziej rozpowszechnionymi typami pocisków przeciwokrętowych  (MM40 Exocet Block 1 i 2 75 km, RGM-84D Harpoon (Block 1C) = 140 km), czyli tymi, które mogą zastąpić. Tylko w tej jednej kategorii przewagę ma nad nią jej droższa konkurencja.

2. MNIEJSZY KOSZT.

Głównym argumentem przemawiającym za artylerią lufową dużego kalibru jest mniejszy koszt zwalczania jej amunicją celów morskich i lądowych niż za pomocą pocisków przeciwokrętowych nowej generacji. W pierwszym przypadku do całkowitego unieszkodliwienia (w ich przypadku oznacza to zatopienie) wrogiego okrętu nawodnego o wyporności pełnej 4000 ton trzeba będzie wystrzelić 2 takie (jeden może nie wystarczyć do osiągnięcia zakładanego celu), co będzie kosztowało 4 mln USD, przyjmując, że każdy z nich to wydatek 2 mln USD (Harpoon Block II kosztuje ok. 1,5 mln USD) i zakładając, że żaden z nich nie ulegnie awarii lub nie zostanie zestrzelony. Za tą kwotę będzie można zakupić 23 pociski kal. 155 mm po 173 tys. USD każdy (na początku produkcji mogą kosztować więcej, ale po wzroście zapotrzebowania na nie ich cena może być niższa od przyjętej), które wystarczą do obezwładnienia 1,5 takiego okrętu, szacując, że z 15 wystrzelonych do każdego, trafi 66% z nich (salwy MRSI z wykorzystaniem bardzo precyzyjnie naprowadzanych na podczerwień;  wszystkie lub prawie wszystkie pozostałe zostaną zestrzelone, ponieważ w porównaniu do konkurencji pociski ogólnie będą mieć dużo mniejszą awaryjność). Jeszcze bardziej opłacalne będzie zwalczanie artylerią okrętową lądowych celów punktowych (radary dalekiego zasięgu, budynki służące za centra dowodzenia, składy paliwa i pozostałe o dużym znaczeniu) znajdujących się w jej zasięgu. Łączny koszt pocisków potrzebnych do porażenia jednego będzie jeszcze mniejszy niż pocisku przeciwokrętowego i zbliżony do pocisku manewrującego, które nie są jednak rozpowszechnione. Przede wszystkim będzie tak dlatego, że będą miały one większe szanse od nich dotarcia do celu. Nie bez znaczenia jest też możliwość zniszczenia przez nie większej liczby celów, ze względu na większy ich zapas.

3. ZWIĘKSZONE SZANSE PRZENIKNIĘCIA OBRONY.

Kolejną bardzo ważną zaletą naprowadzanej amunicji dalekiego zasięgu jest jej utrudnione wykrycie i zwalczanie. Okręty niewystarczająco uzbrojone i posiadające radary o gorszych osiągach będą mieć podobnie małe szanse jej przechwycenia, jak bardzo szybkich lub bardzo trudno wykrywalnych pocisków przeciwokrętowych. Dorównuje więc ona na tym polu tej droższej alternatywie, będąc jednocześnie lepszą od tych, które trzeba będzie zastąpić. Jest ona bardzo trudnym do neutralizacji zagrożeniem ze względu na ogólnie bardzo małą Skuteczną Powierzchnię Odbicia (nie tylko czołową) pocisków, która powoduje, że są one wykrywane z dużo mniejszej odległości niż pozostałe bronie przeciwokrętowe i komplikującą ich śledzenie balistyczną trajektorię lotu. Z tego względu najlepszą obronę przed nimi zapewni posiadanie radaru dalekiego zasięgu o wysokiej zdolności detekcji bardzo małych obiektów, który najszybciej je wykryje, maksymalnie zwiększając w ten sposób czas na ich zniszczenie. Te zaawansowane środki obserwacji przestrzeni powietrznej są jednak bardzo drogie i nawet najbogatsze marynarki wojenne świata będzie stać na wyposażenie w nie tylko swoje największe okręty bojowe, więc nie będzie ich dużo. Ze względu na koszt pozyskania i gabaryty anten nie należy się spodziewać, że większe jednostki z pozostałych będą miały lepsze możliwości w lokalizacji takich pocisków niż najnowsza generacja radarów przeciwartyleryjskich (np: ARTHUR Mod C), zdolna do wykrywania ich z 30-40 km. Przebycie tej odległości zajmie im ok. 90-120 sekund (LRLAP), co nie będzie dużym czasem na reakcję. Przechwytywanie ich pociskami przeciwlotniczymi nieprzeznaczonymi do zwalczania celów balistycznych, a to w nie najczęściej są uzbrajane okręty, będzie mało skuteczne i z tego powodu najlepszy efekt w ich zwalczeniu zostanie uzyskany przez rozpoczęcie tego z możliwie jak największej odległości. Do tego należy dodać ich niewrażliwość na zakłócanie za pomocą środków walki radioelektronicznej i o wiele większą odporność na cele pozorne niż broni rakietowej. W przypadku ataku na obiekty lądowe wróg będzie mógł zastosować środki detekcji o większym zasięgu, przez co szybciej je wykryje. Do ich niszczenia będzie musiał użyć przeznaczonych do tego przeciwśrodków, które ze względu na swój wysoki koszt nie będą bardzo rozpowszechnione. Pociski manewrujące/przeciwokrętowe będzie mógł jednak mógł wykryć z jeszcze większej odległości i łatwiej zestrzelić.

4. WIELOZADANIOWOŚĆ.

Nie można też pominąć tego, że nowe rozwiązania techniczne umożliwiły artylerii morskiej przekształcenie w broń prawdziwie wielozadaniową, którą pod względem możliwości można porównać do pionowej wyrzutni rakiet, z której można wystrzeliwać pociski o różnym przeznaczeniu. Obecnie dostępne rozwiązania techniczne umożliwiają na zastąpienie jej amunicją nie tylko pocisków przeciwokrętowych i częściowo manewrujących, ale także przeciwlotniczych w zwalczaniu pozostałych środków bojowych, które można użyć do ataku na okręty (wykluczając podwodne). To, że z powodzeniem można użyć pocisków artyleryjskich do tego dowodzi koncepcja „Wolframowej Tarczy”, przeznaczonej do obrony obiektów lądowych, w której to zagrożenia są neutralizowane za pomocą działa dużego kalibru. Dodatkowo sukcesem zakończyły się testy sprawdzające możliwość wykorzystania ich do zwalczania celów typu RAM, czyli także innych pocisków artyleryjskich (KMW „Donar”). Do uzyskania tej możliwości potrzebne im będą pociski odłamkowe, uwalniające je w najbardziej efektywny sposób przed celem. Ze względu na ich większą skuteczność zniszczenie nimi jednego celu będzie tańsze niż pociskami rakietowymi, których żeby to uzyskać w większości przypadków trzeba będzie wystrzelić więcej niż jeden. Do tego dokłada się ich mniejsza awaryjność oraz możliwość zmniejszenia ich ilości do osiągnięcia tego poprzez łącze wymiany danych pozwalające reagować na zmianę położenia zagrożenia lub na zwiększenie precyzji ataku, tak, że mogą ustępować im jedynie zasięgiem. Konieczność posiadania sporej ilości takich pocisków nie umniejszy możliwości atakowania okrętów, czy celów lądowych, przez uniemożliwienie tym zabrania więcej przeznaczonych do tych zadań. Będzie tak dlatego, że nimi także można je atakować – jednostek nawodnych nie zatopi się nimi, ale można zniszczyć im wszelkie anteny systemów elektronicznych, w które zostały one wyposażone (w tym radarów i łączności), przez co ich przydatność na polu walki zostanie ograniczona do minimum. Możliwość tego potwierdza to wyłączenie z działań bojowych krążownika rakietowego USS Worden (CG-18) na skutek omyłkowego zaatakowania go dwoma pociskami przeciwradarowymi z głowicami odłamkowymi AGM-45 Shrike podczas wojny w Wietnamie.

Dzięki możliwości częściowego zastąpienia pocisków przeciwlotniczych będzie można zrezygnować z ich większości (podczas działań zbrojnych dużo więcej z nich zostanie użyte do zwalczania uzbrojenia przenoszonego przez różne platformy, w tym lotnicze niż przeciwko nim) i tym samym na miejscu większej wyrzutni, w której się ona znajduje umieścić dodatkowe działo. Wbrew pozorom nie zmniejszy to potencjału bojowego takiego okrętu, tylko go zwiększy. Stanie się tak dlatego, że na jej miejscu można zmieścić dużo więcej pocisków artyleryjskich, przez co będzie możliwe zniszczenie większej ilości celów przez niego. Pozostałe pociski przeciwlotnicze zostaną przeniesione do mniejszej wyrzutni (jeżeli jej nie ma to trzeba będzie ją umieścić w miejscu pozostawionym na nią), a ograniczając ich użycie tylko do zwalczania samolotów zwiększą się możliwości w tym zakresie. Przeniesienie będzie dotyczyło też rakietotorped i pocisków manewrujących, jeżeli takie też będą zabierane na pokład. Dzięki zastosowaniu drugiego działa diametralnie wzrośnie możliwość ataku na cele lądowe – przy takiej samej ilości tych drugich będzie można zaatakować ich więcej, ponieważ nie trzeba ich będzie wystrzeliwać na obiekty znajdujące się w zasięgu artylerii okrętowej. Wzrośnie też wtedy możliwość wsparcia ogniowego oddziałów lądowych walczących w miejscach oddalonych od wybrzeża o 100 do nawet 140 km, dlatego, że jeden okręt będzie miał możliwości tego taką, jak dwa zwykle okręty. Bardzo duże znaczenie ma też to, że będą one mogły zapewnić je sobie częściej niż za pomocą lotnictwa.

Dalsze możliwości rozwoju.

Najlepszym środkiem do zwalczania takich pocisków wydają się być dwulufowe działka kal. 57 mm z programowalnymi pociskami odłamkowymi (np: amunicja 3P IM), dostarczane bezpośrednio z pojemnego magazynu pod wieżą, koniecznie po 2 na przednią i tylną półsferę. Będzie tak dlatego, że ze wszystkich dostępnych systemów artyleryjskich, jakie można wykorzystać do obrony przed tym zagrożeniem, stanowią one najbardziej optymalne połączenie zasięgu skutecznego, siły ognia i szybkostrzelności. Alternatywą dla nich może być morska wersja systemu Iron Dome, jednak ze względu na większy koszt oraz gabaryty pocisków przechwytujących powodujące, że nie będzie można ich dużo zabrać jest to gorsze rozwiązanie. Niezależnie od wyboru potrzebny będzie jeszcze radar o wysokich parametrach, który wykryje zagrożenie z dużej odległości. Jednak nawet okręty, które zapewnią sobie najlepszą możliwą obronę przez posiadanie tych dwóch elementów będzie można skutecznie zaatakować, a to dlatego, że w prosty sposób można ją przełamać. Wystarczy wpłynąć na działanie głównego środka detekcji, bez niego działka i rakiety będą nieprzydatne. Można to zrobić za pomocą pocisków posiadających zamiast ładunku wybuchowego urządzenie zakłócające jego pracę, aktywowane w środkowej lub końcowej fazie lotu (takie dla artylerii lądowej opracowali przynajmniej Rosjanie), nie są one jednak wszystkim, co możne przeciw nim zastosować. Efektywność i ekonomiczność przeznaczonych do niszczenia okrętów wroga będzie mogła zostać zwiększona poprzez umożliwienie jemu wykonywania precyzyjnych uderzeń (poprzez wyposażenie ich w detektor podczerwieni o wysokiej rozdzielczości) na najważniejsze miejsca okrętu (radar, maszt, wyrzutnia rakiet, mostek, hangar i inne), które da się wizualnie zidentyfikować w końcowej fazie lotu. Istnieje też możliwość wyposażenia pocisków w łącze wymiany danych, dzięki któremu będą mogły otrzymywać także z zewnętrznego źródła aktualizację położenia celu, a być może także zmienić go na inny znajdujący się niedaleko (np: po jego zniszczeniu przez wcześniejsze pociski).

/B/ Opcje zwiększenia możliwości artylerii okrętowej:

1. 1xI 127 mm

Czyli wykorzystanie obecnie znajdujących na okrętach dział tego kalibru (Mark 45 lub Otobreda 127). Jest to najprostsze i wymagające najmniejszych nakładów finansowych rozwiązanie – trzeba tylko zakupić odpowiednią amunicję i zmodyfikować je poprzez zastosowanie lufy długości 62/64 kalibrów (jeżeli będzie krótsza).

(działo Mark 45 Mod 4 na USS Pinckney, źródło: http://www.seaforces.org)

2. 1xII 127 mm

Wykorzystując artylerię okrętową do zwalczania wielu rodzajów zagrożeń, będzie musiała ona być zdolna do dokonania tego w dużo krótszym czasie niż obecnie (Otobreda 127/64 ma szybkostrzelność wynoszącą 35 pocisków na minutę), ponieważ wtedy znacznie zwiększy się liczba celów dla niej. Umożliwi to zastosowanie działa z dwiema lufami, które może wystrzelić ilość pocisków potrzebną do zniszczenia każdego prawie o połowę szybciej. Jego wieżę można zastosować zamiast obecnie wykorzystywanej tego kalibru i dzięki temu może się ona znaleźć już na okrętach o wyporności pełnej wynoszącej 3000 ton (typ Lupo, typ Incheon), a więc na niedużych. Takie działa (m.in. Mk32 i Mk38 ) były powszechnie stosowane na okrętach powstałych przed i podczas II WŚ, ale wraz z jej zakończeniem nie zrezygnowano z podwójnej siły ognia skupionej w jednej wieży, jaką zapewniały. Na początku Zimnej Wojny rozpoczęto prace nad ich nowoczesnym następcą –  działem Mark 66, jednak jego program anulowano już pod koniec lat 60.

(makieta działa Mark 66, źródło: http://www.navweaps.com)

3. 1xI 155 mm

Zamiana kal. 127 mm na kal. 155 mm będzie bardzo dobrą decyzją nie tylko ze względu na uzyskanie większego zasięgu i siły rażenia. Rezygnacja z odrębnego morskiego kalibru na rzecz wspólnego dla artylerii lądowej i morskiej przyniesie także spore korzyści finansowe oraz zwiększy ilość i dostępność amunicji dla okrętów. Dodatkową oszczędność przyniesie adaptacja takiego działa z lądowego systemu artyleryjskiego. Ten prosty sposób pozyskania artylerii większego kalibru przetestowali Niemcy umieszczając wieżę Panzerhaubitze 2000 na fregacie rakietowej Hamburg (program MONARC). Próba ta zakończyła się niepowodzeniem, ponieważ okazała się ona bardzo podatna na destrukcyjny wpływ warunków morskich. Aby więc było możliwe zastosowanie takiego rozwiązania trzeba albo zbudować wieżę „lądową” z materiałów odpornych na korozję i rozwiązać pozostałe problemy (w tym sposób dosyłania amunicji) albo dopasować działo lądowe do wieży wykorzystywanego już systemu morskiego (jak w przypadku okrętowej odmiany AS90/155 mm TMF), co nie będzie łatwiejsze. Na takie samodzielne pozyskanie dział kal. 155 mm mogą zdecydować się państwa, które opracowały własną samobieżną lufową artylerię. Te wszystkie korzyści powodują, że ten kaliber może stać się nowym standardem w artylerii morskiej. Przemawiają za tym wymienione wyżej próby pozyskania takiej oraz plany zastosowania takiej (ASG i ASG-Lite).

(MONARC na fregacie rakietowej Hamburg, źródło:  http://www.navweaps.com)

Innym sposobem będzie zakup specjalnie przeznaczonego na okręty, np: AGS-Lite będącego lżejszą wersją Advanced Gun System [4]. Jego wieża jest bardziej konwencjonalna i posiada ono mniejszą szybkostrzelność (6 zamiast 10 pocisków na minutę), ale dzięki zredukowanej prawie o połowę  masie można je umieścić na znacznie mniejszych okrętach (przypuszczalnie o wyporności pełnej powyżej 5500 ton). Ten system artyleryjski przewiduje się jako główne uzbrojenie artyleryjskie niszczycieli rakietowych typu Arleigh Burke Flight III.

(prawdopodobny wygląd wieży systemu AGS, źródło: DD (X) National Team)

4. 1xII 155 mm

Tak samo, jak w przypadku dwulufowego działa kal. 127 mm, lepiej będzie posiadać takie kal. 155 mm niż jednolufowe. Jego trochę większy koszt to aż nadto zrekompensuje uzyskana w ten sposób możliwość szybszego wystrzelenia ilości pocisków potrzebnej do zniszczenia celu. Obecnie znany jest tylko rosyjski projekt takiego uzbrojenia, będący propozycją morskiej wersji Koalicji-SW wojsk lądowych, której lufy są umieszczone wobec siebie nietypowo jak na artylerię. Niezależnie od sposobu ich umieszczenia opcja ta jest dostępna dla okrętów o wyporności pełnej większej niż 7000 ton. Na przyszłych jednostkach spełniających ten wymóg i zaprojektowanych by były jak najtrudniejsze do wykrycia (jak to jest w przypadku niszczycieli rakietowych typu DDG-1000), może ono zostać wbudowane w kadłub tak, że do momentu jego użycia żaden jego element nie będzie wystawał ponad pokład, podobnie jak to widać w projekcie francuskiej fregaty Swordship (jej działo bezwieżowe ma 3 lufy).

(morska Koalicja-SW, źródło: btvt.narod.ru)

>>> Systemy artyleryjskie na okrętach podwodnych.

Po kilkudziesięciu latach przerwy lufowe systemy artyleryjskie ponownie stały się jedną z możliwych broni dla okrętów podwodnych, na początek w postaci działek małego kalibru. Pojawiły się one ze względu na coraz większe angażowanie się w konflikty asymetryczne, w których zagrożenie stanowią szybkie, uzbrojone łodzie. Dzięki nim możliwe jest ich zwalczanie znajdując się na głębokości peryskopowej i nie narażając się na atak z ich strony, na przykład zabezpieczając/oczyszczając z nich jakiś obszar. Posiadając takie okręty podwodne nareszcie będą mogły obronić się przed takim zagrożeniem będąc wynurzone lub umożliwić żołnierzom sił specjalnych powrót na pokład. Po raz pierwszy możliwość uzbrojenia w nie pojawiła się na jednostkach typu 212, za sprawą wyposażenia ich w maszt o wymiennej zawartości, którego jednym z możliwych ładunków jest właśnie działko (Murena kal. 30 mm). Obecnie taką broń może otrzymać każdy okręt, w kiosku którego można zastosować takie urządzenie. Na nich i na Europie pomysł zastosowania tej broni na tego rodzaju jednostkach się nie kończy. Amerykanie rozważali uzbrojenie swoich okrętów podwodnych typu Virginia w działko M242 kal. 25 mm (także miało się znajdować w maszcie), a coraz częściej w nowych projektach bierze się pod uwagę możliwość ich instalacji np: kal. 25-30 mm na A26 (widoczne na rysunku poniżej), kal. 20 mm na SMX-26 Caiman. Być może przekona do tego uzyskanie przez nie zdolności zwalczania także min, bezzałogowych pojazdów podwodnych, a nie wykluczone, że także torped będzie bardzo mocnym argumentem przemawiającym z ich zastosowaniem (taki podwodny zestaw obrony bezpośredniej/CIWS). Zbudowanie działka strzelającego pod wodą nie jest dużym problemem, a amunicja superkawitacyjna jest już dostępna. Trudniej będzie z jego umieszczeniem w lepszym miejscu (przedniej części kadłuba lub kiosku), ale to też nie będzie specjalnie skomplikowane.

(wizja artystyczna okrętu podwodnego A26, źródło: Kockums)

Nie wykluczone, że na okrętach podwodnych pojawią się także działa dużego kalibru strzelające amunicją wykorzystującą to zjawisko, na przykład w postaci modułu z 1 lufą kal. 105-203 mm stosowanego wymiennie zamiast jednej wyrzutni torpedowej. Nie wystrzeliwałoby ono pocisków na duże odległości, ale nie było by to jego wadą, gdyż nie to ma być powodem jego pojawienia się na okrętach. Główną przyczyną tego ma być przewaga jego amunicji nad (zwykłymi) torpedami w walce na dystansie do kilku kilometrów, a takie warunki wystąpią np: podczas śledzenia innych. Jego osiągające wysoką prędkość pociski (możliwe jest uzyskanie przez nie co najmniej 4,5 Ma) pokonają tą odległość w kilka sekund i właśnie tyle czasu będzie miał wrogi okręt podwodny na podjęcie działań obronnych, czyli bardzo mało. Pozostałymi jej zaletami będą: niewrażliwość na cele pozorne, jej dużo mniejszy koszt i podatność na awarie w porównaniu z torpedami oraz zwiększenie potencjału bojowego (na miejscu jednej zmieści się jej więcej niż potrzeba będzie do unicestwienia zagrożenia). Przed wdrożeniem takiej broni trzeba będzie dopracować pociski superkawitacyjne i rozwiązać istniejące problemy techniczne, które jednak są do pokonania (np: w celu zminimalizowania odrzutu można zastosować działo, które ma go zredukowany). Pomysł uzbrajania okrętów podwodnych w system artyleryjski większego kalibru wcale nie upadł wraz z zakończeniem II WŚ – powstały nie tak dawno projekt zaawansowanego okrętu podwodnego „Renegade 2” (str. 19), zespołu Team 2020 przewidywał umieszczenie na nim DEM, a także rozważano umieszczenie działa kal. 127 mm pionowo w jednej z wyrzutni pocisków balistycznych na jednostkach typu Ohio, które miało strzelać amunicją o wydłużonym zasięgu ERGM. W obu przypadkach miano z nich jednak strzelać po wynurzeniu się i głównie do celów lądowych.

| UZUPEŁNIAJĄCE LINKI: |

[1] trochę informacji o amunicji ramjet (EN);

[2] więcej informacji o amunicji typu LRLAP kal. 127 mm i kal. 155 mm (EN),

[3] więcej informacji o amunicji typu Vulcano (EN);

[4] więcej informacji o amunicji typu IMPAQT na defense-update.com (EN);

[5] więcej informacji o AGS na www.navweaps.com, warto kliknąć tam na znajdujący się tabelą „Charakterystyka Działa” link „Click here for additional pictures”, gdzie znajduje się wiele zdjęć i rysunków dotyczących tego systemu artyleryjskiego, w tym przedstawiający budowę jego i pocisków LRLAP (EN)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s